Stojący w kafejce automat Nescafe posiada pojemniki na cukier, kawę i mleko w proszku; w zależności od kaprysu managera który odpowiada za ustawianie proporcji, pijemy przesłodzoną lurę, brązowawe mleko albo to, co mam dziś a czego jeszcze nie... hmmm, doświadczałem? O ile we wszystkich poprzednich wariacjach można się było domyślać obecności każdego z ingredientów, o tyle dzisiejsze menu jest ABSOLUTNIE nie do wypicia, odnoszę wrażenie jakby w mieszance było tylko mleko oraz wielokrotność dopuszczalnej ilości kawy. Nie kryję- ostatecznie łyk który na początku zrobiłem, postawił mnie na nogi lecz wpierw mnie z nich spektakularnie (do tego stopnia, że klient wpadł w niekontrolowany rechot) zwalił. Cały jestem jeszcze w dygocie :D
I chumor mam jakiś podejrzanie dobry, wstałem rano i stwierdziłem, że świat o tej porze także potrafi być piękny, poturbowałem się kawą i jeszcze się cieszę- paranoja!
Czekam :]
No i jeszcze te matrixy :)
OdpowiedzUsuńA co najważniejsze, mogłeś mi powiedzieć dzień dobry, a to już największa frajda, jaka może spotkać człowieka o 7 rano, hyhy ;))
Cholera, nigdy tak o tym nie myślałem... ;D
OdpowiedzUsuńCieszę się razem z tobą :D tylko , że u mnie wstałem rano było o godzinie 11 :)
OdpowiedzUsuń