Gdzieś w te moje spływowe szlagiery zaplątała się piękna swoją drogą i aktualna piosenka Jarka Wasika pt. "Nastroje". Skierowała moje myśli na obszar objęty zakazem lotów, w ramach szybkiego zapobieżenia dołkowi zastosowałem więc terapię wiadomym kawałkiem Roberta Kasprzyckiego. Akurat kiedy euforia sięgała u mnie zenitu, zadzwonił szef pytając się o utarg na mojej zmianie (swoją drogą on chyba wogóle nie sypia), wyszczebiotałem mu więc radośnie, że przez osiem godzin powieżony mi interes zarobił całych 21 złotych w związku z czym chyba znowu myśli, że coś piłem.
Koniec na dziś z poezją, ostatnią godzinę posiedzę sobie z Sinatrą, potem autobus, siusiu, paciorek i spać.
Czekam :]
Usiusiusiu usiusiu :) Ty to masz możliwości ;P
OdpowiedzUsuńa mnei boli glowa, aua :(((
OdpowiedzUsuńwszyscy czekamy...
OdpowiedzUsuńa kolacyjka to gdzie? uciekła?
OdpowiedzUsuńKolacyjka jest dla mnięczaków, prawdziwi twardziele mają wrzody na żołądku. ;)
OdpowiedzUsuńJa w ogóle chciałam zaprotestować. Co ma znaczyć "kolacyjka" o 8 rano? ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie to, co śniadanie o 18 :]
OdpowiedzUsuń