piątek, 13 sierpnia 2004

*

Kiedy jestem bardzo śpiący a wstaję, bo wiem, że z jakiegoś powodu muszę, działam jak w amoku i bardzo często to do czego się zabieram wykonuję (pomimo szczerych chęci) niechlujnie. Dziś na przykład znalazłem chwilę na golenie; siedzę tak sobie teraz, podpieram paszczę ręką i poważnie zastanawiam się, czy przypadkiem nie zapomniałem o lewym policzku.


Ps. (kilkanaście minut później) I "PeKaEsa" też sobie niechcący zostawiłem po drugiej stronie tego, co chyba zupełnie jest puste. Masakra.

2 komentarze:

  1. hm...
    a np kawa by cie nie obudzila albo cos takiego ? czy jestes jeszcze zbyt spiący aby wogole wstawic wode ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeee, nie mam tu czajnika, a na naparstek lury z automatu szkoda mi pieniędzy. Dam rade, jestem z Ligi Republikańskiej :]

    OdpowiedzUsuń