czwartek, 26 sierpnia 2004

*

Zacznę od wyjaśnienia- nie mogę zasnąć a coś robić muszę, tyle tytułem wstępu.



Wczoraj śniło mi się, że stałem na placu apelowym w towarzystwie różnych młodych ludzi (część z nich poznałem, większość pamiętam Związku Strzeleckiego), ustawieni w dwuszeregu czekaliśmy, aż bliżej nieokreślona postać przypnie nam plakietkę przypominającą trochę tą, którą dostawało się w trakcie "Kadrówki". Cała ceremonia odbywała się w sposób niechlujny, zamiast przepełnionej powagą ciszy słyszałem opowiadane wesołymi głosami historie, żarty, niektórzy palili (momentalne skojarzenie: "...papieros w kącie warg niedbale uśmiechniętych..."), rozmowy ustawały tylko na chwilę, kiedy postać zbliżała się, by nas udekorować; ponieważ nie wiedziałem do końca co się dzieje i czemu służy cała ta maskarada (wydaje mi się, choć pewności nie mam, że wszyscy byliśmy ubrani w mundury), wziąłem znaczek w palce i spojrzałem od niechcenia. Wrażenie było na tyle silne, że w tej samej chwili się obudziłem- na czerwonej plakietce, białą, prostą czcionką napisane było "Polegli na polu chwały".
Paradoksalnie wstałem w dobrym chumorze i po raz pierwszy od wielu nocy nie miałem oporów przed ponownym ułożeniem się do snu (pomimo, że przed chwilą zrobiłem z siebie nieboszczyka), śmieszne, że nigdy nie trafiały mi się sny o zabarwieniu patriotycznie- pośmiertnym. Fajna sprawa, gorąco polecam.





... i czekam, oczywiście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz