piątek, 6 sierpnia 2004

*

Wczoraj wieczorem znalazłem uczepionego klamki ślimaka; nie wnikając w to, jak się tam znalazł postanowiłem nieboraka uratować i ekspresowo przenieść (słowo "przelecieć" może brzmieć dwuznacznie) na soczystą trawę porastającą plac sąsiada. Wszystko szło pięknie- szybkim wymachem posłałem wdzięcznego Helicigona arbustorum w przestrzeń i po chwili zniknął w ciemnościach idąc pożądanym przeze mnie kursem. Niestety, ułamek sekundy później doszło mnie głośne "Hrrrup!" i już wiedziałem, że mój mały przyjaciel nigdy więcej nie zobaczy wschodu słońca. Rano okazało się, że jakieś dzieciaki zostawiły na mającym 400- 500 metrów kwadratowych trawniku JEDNĄ cegłę w którą pechowy biedak przywalił.

Okrutny świecie! (dramatycznie łapie się za głowę i znika za opadającą kurtyną)

7 komentarzy:

  1. Spoko kary śmierci u nas nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  2. No to go wysterowałeś, nie ma co :)
    Ale chociaż w ostatnich chwilach swego życia przeleciał się z niewyobrażalną dla niego prędkością ;)
    A z drugiej strony, był tak blisko, by nacisnąć klamkę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Źle!!!
    Mówi się:
    O! Krutny świecie! :P

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.allthelyrics.com/lyrics/connie_francis/other_songs_201780/milord/

    zmieniam sobie co trzeba, czyli plec (fajnie jest zmieniac sobie plec) i spiewam i lepiej mi juz. tralala

    a ty? co sobie zmieniasz?

    OdpowiedzUsuń
  5. mial pecha i tyle...inaczej sie tego ujac nie da...

    OdpowiedzUsuń