środa, 25 sierpnia 2004

*

To ja wyjaśnię, czytać poszedłem po napisaniu notki, wróciłem jak już liter nie widziałem, po czym wybrałem się do spożywczaka po chleb. Jeżeli ktoś jest zdziwiony tym, że można wydreptać po pieczywo a skończyć na piciu piwa to przepraszam, też tego w sposób logiczny wytłumaczyć nie potrafię. Najfajniejszy był z tego wszystkiego powrót do domu w godzinach bardziej już wczesnych, niż późnych- długa, dwupasmowa droga, poszarpane ulewnym deszczem ciemności, wielkie kałuże oraz pijaniuteńki ja człapiący przez sam środek z piwem w prawicy, chlllebem w lewicy i "Czwartą nad ranem" na ustach.




Znów obudziły mnie koszmary.





Czekam

9 komentarzy:

  1. miloscia-pachnaca25 sierpnia 2004 05:52

    a nie zanosiło lekko ? ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie mam za co się opić :).

    OdpowiedzUsuń
  3. @Ala
    Jest aż tak źle? :(

    @MP(Military Police?)
    Troszkę mnie zwiewało z drogi, ale widząc jakieś odchylenia od kursu, natychmiast je korygowałem.

    OdpowiedzUsuń
  4. miloscia-pachnaca25 sierpnia 2004 06:20

    az tak Ci sie źle kojarzę? ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że nie z chlllebem na ustach ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. podobnie wczoraj tyle że nie park a las a w głowie "ballada o dziwnym malarzu"

    ja czekam całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I puść tu takiego do spożywczaka ;)

    A najfajniejsze jest to, że jak człowiek pijany, to nawet w zębach, ale do domu doniesie to, po co wyszedł :)

    Moja koleżanka kiedyś w stanie wskazującym dobijała się piwem na molo, a obiecała, że odda butelkę (wzięła bez kaucji). Pech chciał, że z tego mola spadła, a że było dosyć płytko, to usiadła na dnie, wyciągnęła wysoko dłoń z butelką i krzyczała "ale butelkę mam" :) To się nazywa poświęcenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezły z Ciebie jajcarz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. no ja kiedys poszedlem zaplacic rachunki do banku i sie tak skonczylo,ze stalem nawalony w kolejce do okienka...a powrotu juz nie pamietam...

    OdpowiedzUsuń