środa, 30 czerwca 2004

Koniec

Skończyłem z paleniem, zawiesiłem na miesiąc picie, to może i nażekanie na blogu uda mi się ograniczyć. Na razie z wymierną pomocą dobrych ludzi idzie nieźle.

Czwarta nad ranemmmmmm!



SDM - "Czarny blues o czwartej nad ranem"

Coś Wielkiego

Już po koncercie, pięknie było tak, że nawet sobie nic podobnego nie obiecywałem. Wyszedłem z Harendy z tymi samymi co wcześniej emocjami, lecz ubranymi w słowa i dźwięki; chyba nawet trochę mi weselej w związku z tym wszystkim. Swoją drogą śmiesznie było zobaczyć granicę oddzielającą dwa zupełnie niekompatybilne światy- w piwnicy my i Nic Wielkiego, nad nami bardzo ważny mecz dwuch nieokreślonych drużyn i stado ryczących "platikowców", tu Kraina Łagodności, tam podanie X do Y i szkoda, że państwo tego nie widzieli. Nie żałuje, doświadczałem czegoś nieskończenie pełniejszego.



Pełnia dziś, wiecie?

Ostatni papieros przed snem

Dziwne uczucie



Dobrego dnia ludziki!

Robert Kasprzycki - "List a właściwie dwa"

Choć tekst nie pasunie nijak do mojej aktualnej sytuacji, melodia refrenu chodzi za mną już od kilku godzin.

wtorek, 29 czerwca 2004

Everybody Knows

Everybody knows that the dice are loaded
Everybody rolls with their fingers crossed
Everybody knows that the war is over
Everybody knows the good guys lost
Everybody knows the fight was fixed
The poor stay poor, the rich get rich
That’s how it goes
Everybody knows

Everybody knows that the boat is leaking
Everybody knows that the captain lied
Everybody got this broken feeling
Like their father or their dog just died

Everybody talking to their pockets
Everybody wants a box of chocolates
And a long stem rose
Everybody knows

Everybody knows that you love me baby
Everybody knows that you really do
Everybody knows that you’ve been faithful
Ah give or take a night or two
Everybody knows you’ve been discreet
But there were so many people you just had to meet
Without your clothes
And everybody knows

Everybody knows, everybody knows
That’s how it goes
Everybody knows

Everybody knows, everybody knows
That’s how it goes
Everybody knows

And everybody knows that it’s now or never
Everybody knows that it’s me or you
And everybody knows that you live forever
Ah when you’ve done a line or two
Everybody knows the deal is rotten
Old black joe’s still pickin’ cotton
For your ribbons and bows
And everybody knows

And everybody knows that the plague is coming
Everybody knows that it’s moving fast
Everybody knows that the naked man and woman
Are just a shining artifact of the past
Everybody knows the scene is dead
But there’s gonna be a meter on your bed
That will disclose
What everybody knows

And everybody knows that you’re in trouble
Everybody knows what you’ve been through
From the bloody cross on top of calvary
To the beach of malibu
Everybody knows it’s coming apart
Take one last look at this sacred heart
Before it blows
And everybody knows

Everybody knows, everybody knows
That’s how it goes
Everybody knows

Oh everybody knows, everybody knows
That’s how it goes
Everybody knows

Everybody knows


Leonard Cohen

A już dziś...

...koncercik Nic Wielkiego! Później będę sobie musiał znaleźć kolejny punkt w terminażu, do którego będę się przez czas jakiś wlókł.

Kubki dwa

Postawiłem sobie na biurku dwa kartonowe kubki, w jednym herbatka z termosu, w drugim woda z mopa, do gaszenia niedopałków ("Osiołkowi w żłoby dano, W jeden owies, w drugim siano"). Zachciało mi się pić i tu pytanie do Was:

Z któregoż to kubka zaczerpnąłem cieczy?


Nawet się po tym skrzywiłem w uśmiechu na chwilę.

Logika pokrętna

Powiadają, że cierpienie uszlachetnia; to chyba nie do końca prawda- frasunki zmuszają do myślenia dlaczego jest źle i co z tym począć. Idąc dalej tym tropem możnaby nawet posunąć się do postawienia wniosku, że problemy inspirują i są źródłem natchnienia!

"Dzięki Ci Boże, stworzyłeś najpiękniejszy ze światów!"

*

"...I'm the screen, the blinding light
I'm the screen, I work at night..."



Piękny był dziś księżyc nad Aninem, nad Centrum już go nie widziałem.

poniedziałek, 28 czerwca 2004

No cóż...

...tekst zasłyszany przed chwilą:

"Patrzę tylko, czego słuchasz"

Czyżby jakiś nowy, wielozadaniowy model oczu?

Przedostatni dzień palenia

Czuję się trochę jak pod koniec karnawału, z postem w perspektywie.

*

Dołek niestety faktycznie się pojawił, może po prostu za dużo takiej muzyki słucham.


Tori Amos - "Thank You"

*

Organicznie nie lubię plastikowych ludzi, zmanierowanej bananowej młodzieży bez wyraźnych przekonań, która zastąpiła mózg zwiniętym w rulon City Magazinem. Zabawne, ale mimo swoich konserwatywnych przekonań zawsze lepiej rozumiałem się z, dajmy na to punkowcami, niż stałymi bywalcami modnych dyskotek czy, za przeproszeniem, klubów. Im bliżej takich miejsc się znajdowałem (no i oczywiście im bardziej byłem pijany) tym większą miałem zawsze ochotę wyglądać na jeszcze bardziej nieogolonego, niewypastowanego, nieuczesanego i nieprzyjemnego niż zwykle.


I mam ochotę tak im śpiewać!

"Nie jestem piękny, a przyciągam wzrok,
Cieszy mnie wstręt w tworzących mnie spojrzeniach;
Sprytu nauczył mnie ułomny krok,
Co krok normalny w powód wstydu zmienia.
Wiem, że nawiedzam przyzwoite sny;
Bóg mnie spartaczył, jam wyrzut sumnienia;
Dlatego wpełzam w dostojne zgromadzenia,
Gdzie racją bytu jest bezkarne - my!

A ja na złość im - nie należę
I tak beze mnie - o mnie - gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.

W karczmie tak siadam, by mnie widzieć mógł
Każdy najzdrowszy obżartuch i pijak;
To, co mi Bóg dał zmiast zwykłych nóg
Wokół półmiska bezwstydnie owijam.
Tym co mam w miejsce rąk, odpędzam psy
Węszące łatwy łup w chromego strawie
I traci nastrój biesiadników gawiedź,
Co śpiewa przy mnie swoje śmieszne - my!

Bo ja na złość im - nie należę...

Mam pod Ratuszem stałe miejsce, gdzie
Swój tors niezwykły wystawiam na pokaz:
Pomnik wyjątku, drżę z rozkoszy, że
Żadnego z radnych nie przepuszczę oka.
Gdy się dębowe już zatrzasną drzwi,
By przebieg obrad skryć przed losem plebsu
Wiem, że zdołałem troche nastrój zepsuć
Tym, co tak godnie mówią, myśląc - my!

Bo ja na złość im - nie należę...

W farze na najświetlistszą włażę z ław
Gdzie przed ołtarzem tęcza lśni z witraży,
By, kiedy wierni proszą - Boże zbaw! -
Móc mu pokazać, co z mej zrobił twarzy.
Więc patrzą na mnie, chociaż kapłan grzmi
Żeśmy jedynie niepoprawnym stadem,
Bom namacalnym przecież jest przykładem,
Że jest nieprawdą ich chóralne - my!

Bo ja na złość im - nie należę...

Nie jestem sam. Odmiennych nas jest w bród!
Wciąż otorbionych wstrętem i respektem.
Bóg dał z kalectwem pokusę nam - i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga - unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy - ja! ja! ja! - zmienić w - my!

Nie, nie chcę wpływać i należeć!
I tak beze mnie - o mnie - gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem Ja! Ja! Ja! "


Wiersz, oczywiście, Jacka Kaczmarskiego z "Wojny postu z karnawałem"

A może po prostu...

...oswoiłem się trochę ze swoim położeniem i świadomością, że jedynym co na dobrą sprawę mogę zrobić jest czekanie.

Bezsilność bywa kurewsko bolesna.


"I don't like mondays" (w wykonaniu Tori Amos)

Błogość

Jakaś dziwny spokój mnie opadł i przeświadczenie, że jednak będzie happy end. Dlaczego- pojęcia nie mam ale pięknie byłoby gdyby tak mi już zostało, czekanie nie byłoby takie nieprzyjemne.


Wolna Grupa Bukowina - "Kołysanka dla Joanny"

Hmmm...

Właściwie, to po jaką cholerę ja targam do pracy "A śpiewak także był sam"? Nie dość, że ponad 500 stron w formacie A4 jest mało poręczną lekturą na drogę, to jeszcze wszystkie interesujące mnie teksty znam na pamięć.

Nie twierdzę, że od czasu do czasu się sobie nie dziwię, ale dziś to już zdecydowanie przegiąłem.

Eureka!

Właśnie przypomniałem sobie, że podchmielonym będąc, popełniłem Bzdurce wpis z którego bardzom jest kontent, bo on mądry i wogóle.

"Skoro masz wszystko powyżej uszu, to do góry uszy!"

Aaalem cwany!



Wolna Grupa Bukowina - "Letnia piosenka o Zajączku"

Dla tych...

...z Was, którzy jeszcze tego nie mają.


Nic Wielkiego - Nie bierzcie tego do siebie

Dupa!

Żadnego niestety nie znalazłem, uwierzcie zatem na słowo- pięknie to wygląda!

Byle do środy

Nie mogę się doczekać koncertu Nic Wielkiego, tak się w snuciu wizji na jego temat zapamiętałem, że przegapiłem moment w którym pojawiło się słońce. Swoją drogą pięknie wygląda teraz mój ogród, zastanawiałem sie jak widok zza okna opisać, ale nie mogłem dobrać odpowiednich słów postaram się więc wyszperać i wrzucić tu jakieś zdjęcie.

Khem!

Niniejszym chciałem przeprosić za wczorajsze notki nocne, kasowanie ich byłoby bez sensu, dlatego zostawię ten pomnik pijackich majaków jako przestrogę i oficjalnie zobowiązuję się do nieprzyswajania alkocholu przez cały lipiec (ależ to będzie miesiąc- abstynencja i rzucanie palenia!). Patrząc teraz na to com czas jakiś temu popełnił, zastanawiam się tylko, skąd pomysł żeby wklejać akurat tamtą piosenkę? :)

Cieszę się, że "Wiara, nadzieja,miłość" Roberta Kasprzyckiego, którą Wam wczoraj nieśmiało podsunąłem, tak się spodobała. Budująca jest świadomość, że sprawiło się komuś (a nawet kilku Komusiom!) przyjemność :) Dziś chyba do rana będę jechał na Wolnej Grupie- mam jej więcej niż mogłem sobie wymarzyć.


Pięknie pada, prawda?

niedziela, 27 czerwca 2004

Niezależnie

od mojego aktualnego nastroju, Kolejne piosenki WGB pozwalają mi "urwać się" od siebie samoego!

Przsynajmniwej na trochę

Zeby było śmieszniej, mójk stan ogólny nie jest niechciany, tylko czas nie ten, zasrane okolicznosci

W takiej scenerii...

...i prani się po mordzie nie jest niczym niezwykłym.

Kożystajcie póki można, właśnie znalazłem

Pieśniografia


Dpsłownie łezka się w oku kręci..


(komentaż po jakimś czasie- więc jednak pijana bezsenność na coś się przydaje!)

(Komentaż po jesze jakimś czasie- ,mam nadzieję, że te eMPe3- ójki sprawiają Wam taką samą, jak mi radość!)

Dookoła...

...tyle Wolnej Grupy aż wyć się chce.

"Chodzą ulicami ludzie
Maj przychodzą, lipiec, grudzień
Zagubieni wśród ulic bram

Przemarznięte grzeją dłonie
Za czymś pędzą, dokądś gonią
i budują wciąż domki z kart

Ref: A tam w mech odziany kamień
Tam zaduma w wiatru graniu

Chodzą ulicami ludzie
Maj przychodzą, lipiec, grudzień
Zagubieni wśród ulic bram

Przemarznięte grzeją dłonie
Za czymś pędzą, dokądś gonią
i budują wciąż domki z kart


Ref: A tam w mech odziany kamień
Tam zaduma w wiatru graniu
Tam powietrze ma inny smak
Porzuć kroków rytm na bruku
Spróbuj, znajdziesz jeśli szukać zechcesz
Nowy świat, własny świat

Płyną ludzie miastem szarzy
Pozbawieni złudzeń, marzeń
Omijając wciąż główny nurt

Kryją się w swych norach krecich
I śnić nawet o karecie
co lśni złotem nie potrafią już


Chodzą ludzie, asfalt depczą
Nikt nie krzyknie, każdy szepcze
Drzwi zamknięte, zaklepany krąg

Tylko czasem kropla z oczu
po policzku w dół się stoczy
I to dziwne drżenie rąk"

W tle na dokładkę "Sanctus" eSDeeMu

Alleluja!

Udało mi się wpisać hasło dostępu do bloga, postrzegam to jako swój wielki duskces zważywszy na to, ile wypiłem :D
Jest to jedna z tych chwil, kiedy doceniam wartość własnego ogrodu, paleniska i kupy chrustu z która mogę wtyczyniać co mi się żewnie podoba! Wiem, może i nie powinienem pisać tu nic w stanie skrajnego upojenia ale do diabła! Kilka piw, trochę wykonanej własnogardłowo Wolnej Grupy Bukowina i dalej nie jest dobrze, choć bardzo bym chciał, żeby coś się w głowie zmieniło; zaczynałe pić poszukując spokoju, tej pieprzonej wewnętrznej charmonii a tu dupa- stare frasunki, stray ból, ciągle te same bolączki i żadnych nowych wnosków. Fakt, porozmawiałem wreszcie z tatą (tatą, nie ojcem- podkreślam) ale byłem jedynie bliski pożarcia się z nim w pewnych kwestiach, nie osiągnięcia tej zasranej taoistycznej harmoniii. Kożystam z ostatnich skerawków wolnego czasu tak jak umiem najlepiej- myślę, "pakuję", śpiewam (choć zawodząc) i szukam (psia jego mać) natchnienia w alkocholu. Piękny okres przed Wami, ludziki- ciepło, długie dni, słońce i woda spokojna. Ja w tym roku utknąłem w podziemiach dworca, nie nażekam- mam z tego "grosz na przepicie", i tak większość oddaję rodzicom. Podobnie, jak większość dni z kilku ostanich miesięcy, mam prośbę- przeżyjcie te wakacje za mnie. Proszę.

Wiara, nadzieja, miłość

Piosnka


Warto, poprawia nastrój.

sobota, 26 czerwca 2004

Obrazy

W jednej chwili pieszczą, w drugiej bołą.

Więcej muszę alkochlou

Hiob

"Ta wyprawa była dla nas przyjemnością
Kiedy z gór zeszliśmy w kwitnące doliny
Parobcy porzucali domy broń i stada
Obrońcy zginęli śmiercią bohaterską

Równaliśmy z ziemią winnice i zasiewy
Nasze ręce dymiły ludzką krwią i tłuszczem
I z całej krainie nie pozostał po nas
Kamień na kamieniu ani zdrowy człowiek

Widzieliśmy łupów naszych właściciela
Cały w strupach i wrzodach trwał w pogorzelisku
Tuż przed naszym najazdem stracił wszystkie dzieci
W gruzach domu przez piorun zburzonego w nocy
Nie znał chyba ten człowiek łaski swego Boga
Lecz wielbił Go nadal choć nieludzkim głosem
Staliśmy milcząc dobić ktoś go chciał z litości
Ale stracił śmiałość wobec takiej wiary

Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała
Braci synów już nie ma - ja wciąż z nimi rozmawiam
Roztrzaskali domostwo - ja kamienie całuję
Zawlekli mnie na śmietnik - w słońce się wpatruję
Zmiażdżyli mi podbrzusze - miłość nie da się zgubić
Wyszarpali mi język - więc palcami coś mówię
Wykłuli mi źrenice - myśl się z myślą zaplata
Dzięki Ci Boże stworzyłeś najpiękniejszy ze światów

Wódz gotowych na wszystko bitnych górskich plemion
chciałbym być bogiem takich jak ten człowiek ludzi
Jeden starczył by dźwignąć i utrzymać w górze
Świat Boga i nicość przez Niego mu daną
Chociaż zniszczyć Go jednym mógł wzruszeniem ramion

"Gdy zgwałcili mi żonę - sławię słodycz jej ciała ..."


Jacek Kaczmarski


Sam już piję, reszta (polegli na polu chwały!) śpi, "Hiob" leci na zapętlanie.

Jak pić...

...to tylko przy Kaczmarskim.

"...encore, encore, jeszcze raz!"

piątek, 25 czerwca 2004

A może...

...faktycznie, "ze mną można tylko w dali znikać cicho".

*

Nie lubię obnosić się z pijaństwem z powodu; prawdę mówiać nawet mając teraz w czubie głupio się czuję pisząc to, co piszę. Ale, do diabła, po cóż mam w końcu tego bloga; nie po to wydałem ok. 4 złotych żeby nie móc napisać, że mam podły chumor i piję z tego powodu (bo nie na jego cześć). Prawdę mówiac, zupełnie nie wiem co z tego wszystkiego będzie- przeznaczenie to czy żart losu, błogosławieństwo czy wręcz przeciwnie, wiem tylko, że długo tak nie pociągnę. Ci w Was z którymi na temat swoich przypadłości miałem okazję rozmawiać, Wy wszyscy postrzegacie moje położenie bardzo różnie; ja również, właściwie co kilka minut, zmieniam punkt widzenia, może dlatego, że staram się znaleźć jakieś wyjście z tego w co mnie los wpakował. Pomimo wielu niespokojnych nocy nie potrafię tego wszystkiego objąć, przyjąć, przetrawić; fakt- żadko piję, w pracy to nie przejdzie, samemu nie wypada, z przyjaciółmi na te tematy prawie nie rozmawiam. Gdyby był to tylko mój problem, moja sprawa i bolączka- o ileż byłoby to prostsze, powiedzieć sobie "mój biznes", źle przyswojona rzeczywistość, a może nawet pomyłka. Ale tu nie ma mowy o pomyłce, może zły czas, może jestem tylko elementem próby w czyimś życiu, może...
Nie wiem co ze sobą zrobić, zniknąć- nie umiem, wyperswadować sobie- nie mogę, oszukać własne przeczucia- nie da się. Więc co, zapić się? To także zły pomysł, sprawdzony w praktyce i nieskuteczny; wiem, że piszę o nieskuteczności picia będąc "pod wpływem" ale alkochol, zamiast ogłuszyć wszystko co mi się pod sufitem przewraca, powoduje tylko, że wspomnienia tak nieodległe, tak namacalne powracają i bolą jeszcze bardziej. Pozostaje zacisnąć zęby, czekać... Czy warto- z całą pewnością, czy się doczekam- nie chcę nawet brać pod uwagę innej możliwości.


Znowu mam ochotę prać się po ryju.

*

I sam sobie siebie widzę w tym pecie zgaszonym w niedojedzonej zupie.

Pijany jestem, przepraszam.

*

"...and isn't it ironic?"

Alanis Morrisette - Ironic

"Gdzie mam się podziać..."

Gdzie mam się podziać w tym styczniu przeklętym?
Otwarte miasto czepia się obrzydle...
Może mnie upił widok drzwi zamkniętych? -
Wyć się chce: wszędzie zasuwy i rygle.

I te pończochy rozszczekanych przecznic,
I te spiżarnie wykrzywionych ulic,
Zza wszystkich rogów wrogów niebezpiecznych
I w każdym kącie końca oczekuję.

I w dół, porosły brodawkami mroku,
Ślizgam się, brnąc ku pompie oblodzonej,
I łykam martwe powietrze w rytm kroków,
I gorączkują się gwarne gawrony.

A ja na ziemi jęczę i złorzeczę,
Potknąwszy się o czyjś zgubiony chodak:
- Niech ktoś przeczyta! doradzi! uleczy!
Niech choć zagadnie na kolczastych schodach!

Może mnie upił widok drzwi zamkniętych? -
Wyć się chce: wszędzie zasuwy i rygle.


Osip Mandelsztam


"Skądże mają wiedzieć w syberyjskich borach,
że to życie to tylko taka metafora"

Jacek Kaczmarski "Zmartwychwstanie Mandelsztama"

*

No to sobie zgotowałem Gloomy kurwa Friday.

Popolupo

Zabawne, zawsze kiedy jestem już niemal przekonany, że panuję nad sobą, że objąłem rozumem nie cały świat, lecz tylko ten jego drobny wycinek który sam zajmuję, na scenę wkracza rzeczywistość i momentalnie wyprowadza mnie z błędu.

Tłumaczenie się przed samym sobą, wyjaśnianie, że jestem tylko człowiekiem... nie pomaga.

środa, 23 czerwca 2004

Niestety

Nie starczyło.

Portishead - "Sour times"

Chwila euforii

Pięknie było i śmiesznie. Kiedy tak sobie stałem z radością na pysku (tzn. stałem na deszczu i pysk mój takoż) zauważyłem z rozbawieniem, że dwoje pracowników pobliskiej kawiarni przygląda mi się przez okno z niedowierzaniem, ależ biedni są ci ludzie, którzy boją się deszczu!

Kiedy właziłem spowrotem w te swoje kanały natknąłem się na dwóch podpitych jegomościów, jeden z nich spojrzał na moja przemoczoną całość i z radością w głosie zakrzyknął "Jjjja pieeeerdolę, pada?".

Trochę dzięki temu wszystkiemu udało mi się od siebie odskoczyć, może do rana wystarczy.

Na zewnątrz ściana wody

A ja zgodnie z radą Kabaretu Potem "walę głową w ścianę"! Niby jest trzech klientów ale mam ich gdzieś, napiszę to i wracam pod wodę :D

Nie bierzcie tego do siebie

Wy, którzy płaczecie po nocach,
że nie tego dusza chciała
bladych policzków
miłości raz w nocy
niesłodzonego kakaa

Wy ukryliście ogień pod kołdrą
w oczach go zgasiliście
nie znając swojej historii
dość głupio ją wymyśliliście

bądźcie choć przez chwilę pełni nadziei
gdy nie spełnia się to czegoście pragnęli

Wy, którzy w piwnicach ciemnych
życie pędzicie jak bimber
kartofle żalów
cukier goryczy
do tego wszystko inne

Wy nie znający przyczyny cierpienia
skutek i tak poznaliście
trzymając w ręku własny bieg losu
głupio go wymyśliliście

bądźcie choć przez chwilę pełni nadziei
gdy nie spełnia się TO
czegoście pragnęli...


Olga Błaszczak



Patetycznie to powiem bo inaczej się nie da- bracia i siostry moje, Wy najlepiej wiecie, że to rada dobra, lecz nierealna.

*


baner.jpg




Przy odrobinie szczęścia i pieniędzy uda mi się dobić na ich koncert w Piwnicy pod Harendą.

Byle do jutra

Byle do jutra. Dzisiaj jeszcze można
myśleć o jutrze jak o drugim brzegu
tej samej wyspy zatopionej w morzu
jasnych, zatartych konturów.

Byle do jutra. Dziś trzeba zapomnieć
o tym co wczoraj zdawało się jutrem:
śmieszną nadzieją na coś lub obawą
przed czymś, co przyjdzie, a więc już się stało.

Byle do jutra. Smak gorzkiej herbaty
osiadł na wargach jak parodia szeptu;
dogasa płomyk w popielniczce zmierzchu,
dogasa płomyk już po tamtej stronie.

Byle do jutra. Dzisiaj można jeszcze
myśleć o jutrze, jak o brzegu drugim
tej samej rzeki, która chłodnym dreszczem,
albo gorącą oblewa nas strugą.



Robert Kasprzycki

Ochroniarz

"Wyszłem, weszłem, poszłem, zeszłem." Jednym tchem mi to w twarz wygarnął...

Boże, miej mnie w swojej opiece, jeśli o moje bezpieczeństwo ma dbać taki australopitek.

Partyzantka

W starciu z brutalną rzeczywistością moja nadzieja zmuszona jest prowadzić walkę podjazdową.

Na razie idzie jej to prawie tak dobrze jak Czeczenom.


Poprawka z godziny 9:55
Użyłem złego słowa- nie o nadzieje tu chodzi a o pewność i ta jest niezmienna, to czego mi przez większą część dnia brakuje to spokój ducha (co chyba widać).

36 godzin ulgi

...i wystarczy jak widać. Znowu robi się parszywie, całe szczęście chyba nie ma dziś Plastusia; pocieszanie się czekającym w domu na xxx- te odtworzenie "Świętym Graalem wg. Monty Pythona" jest niestety zupełnie nieskuteczne. Do najbliższego wolnego weekendu 23 dni.

Bosko...


Great Expectations (sic!) Soundtrack - "Kissing in the rain"

Czerwoni

Zabawne, ale komuchy zawsze były blisko jakiegoś robactwa, obrazek który zamieściłem poniżej to tylko jeden z przykładów- całkiem niedawno na murach Warszawy można było znaleźć plakaty przestrzegające przed KOmuszkami którym nie należy ufać bo mają brudne łapki. Wydaje się, że niechęć do czerwonych pająków mam w genach, nic na to nie poradzę i gnid tolerować nie zamierzam! :)

Czekam na podziękowania

Nie mając najmniejszych choćby wątpliwości, że udany pogodowo dzień zawdzięczacie mojej dobrej woli, liczę po cichu na jakieś wyrazy wdzięczności. Na wieczorny ciepły deszczyk udało mi się załapać, choć spóźniłem się trochę do pracy (nie mogłem sobie darować i ostatni przystanek pokonałem na piechotę) a i słońca uszczknąłem troszkę dzięki bezsenności o której już chyba wspominałem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moja moc sprawcza nie objęła całego kraju, jeśli więc mieszkasz gdzieś na rubieżach RP- przeprowadź się bliżej parszywej Warszawy!

Dobra rada :)

kleszcz.jpg

wtorek, 22 czerwca 2004

Zmiana warty

Ponieważ moja zmiana nieuchronnie zbliża się do końca, chciałem życzyć Wam udanego i słonecznego dnia. Ochroniarz doniósł mi właśnie, że szykuje się ładna pogoda, mam ją zamiar smacznie przespać (swoją drogą ostatnio śnią mi się tylko twarze- żadnych, choćby i najbardziej surrealistycznych sytuacji).


Bo nowy dzieeeń wstaje, nowy dzień wstajeeeeeee!

(tłum fanów)
Oooooooo, nowy dzień!


Dziękuję za uwagę :]

*

"Znalazłem dzisiaj słaby puls,
tłukący się czasami pod podłogą
-przywarłem całym ciałem."

Marcin Świetlicki

Lepiej mi jakoś

Zupełnie jakbym dostał zastrzyk ze środkiem uspokajającym, pomyśleć, że kiedy się dziś budziłem, miałem ochotę zdechnąć. Po raz pierwszy od kilku dni nie mam o tej porze wisielczego nastroju i liczę po cichu, że uda się ten stan utrzymać chociaż do rana.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że od północy licząc, zostało mi 7 dni palenia- nie powiem żeby specjalnie mnie to przerażało. :)

The Skatalities - "Ska ska ska"

Kto by pomyślał

Cieszyć się jak głupi z powodu takiego drobiazgu jak kropka- te nocne dyżury chyba faktycznie mi na głowę szkodzą...

Always look on the bright side of life

"Cheer up, Brian. You know what they say.
Some things in life are bad,
They can really make you mad.
Other things just make you swear and curse.
When you're chewing on life's gristle,
Don't grumble, give a whistle!
And this'll help things turn out for the best...
And...
the music fades into the song

...always look on the bright side of life!
whistle

Always look on the bright side of life...
If life seems jolly rotten,
There's something you've forgotten!
And that's to laugh and smile and dance and sing,

When you're feeling in the dumps,
Don't be silly chumps,
Just purse your lips and whistle -- that's the thing!
And... always look on the bright side of life...

whistle
Come on!

other start to join in
Always look on the bright side of life...
whistle

For life is quite absurd,
And death's the final word.
You must always face the curtain with a bow!
Forget about your sin -- give the audience a grin,
Enjoy it -- it's the last chance anyhow!

So always look on the bright side of death!
Just before you draw your terminal breath.
Life's a piece of sh*t,
When you look at it.

Life's a laugh and death's a joke, it's true,
You'll see it's all a show,
Keep 'em laughing as you go.
Just remember that the last laugh is on you!

And always look on the bright side of life...
whistle
Always look on the bright side of life
whistle"


Pajtony, bo kto inny?


Dla wszystkich którym doskwiera kiepski chumor i ku satysfakcji własnej.

Kafejka pusta

W związku z powyższym mogę się w pełni poświęcić nicnierobieniu.

Marek Grechuta - "Takiej miłości nam życzę"

Z kartki zdartej przedwcześnie z kalendarza

"Miarą świętości jest miłość. Miarą miłości jest poświęcenie."

P. Semeria


Coś w tym chyba jest- ponoszenie ofiar w imię uczucia jest jego najdoskonalszym świadectwem.

*

Zważywszy na to, ze moje dalekosiężne strategie nigdy nie wychodzą, głupio robię planując sobie wolny weekend w połowie lipca, ale nic to. Szkoda byłoby przegapić możliwość pomoczenia wioseł i ewentualnie zadka w jeziorze tylko dlatego, że się wszystkiego za wczasu nie dograło, prawda?

Od "rana" podły chumor, który ku swojemu wielkiemu zdziwieniu zagłuszyłem na czas jakiś Drowning Poolem.

poniedziałek, 21 czerwca 2004

Na spokojnie

Znowu zaczynam czuć ten bolesny rozbrat z rzeczywistością, kontakt z bliźnimi ogranicza się prawie całkowicie do relacji klient- sprzedawca i krótkich, bezpłodnych rozmów na gg. Niby popiłem sobie w weekend ale mimo obecności starych znajomych i kilku nowych, ciekawych osób, starałem się trzymać z dala od grupy snując się po działce lub zaszywając w jakimś ciemnym koncie. Niewiele jest ostatnio rzeczy którymi potrafię się szczerze zająć, ciężko jest skupić się na książce, grze czy rozmowie; można powiedzieć, że budzę się po to tylko by za kilkanaście godzin móc ponownie się położyć. Nie mam jak przed tym stanem uciec bo muszę stawiać się codziennie do pracy i tkwić w swojej niszy przez 8 do 12 godzin dziennie gapiąc się tępo w monitor. Stad też bierze się ten zalew krótkich notek o niczym, nie mam głowy żeby skupić się na tyle by coś ciekawego wykombinować, mam go za to zdecydowanie za dużo by nie myśleć wcale. Straszne, że w środku nocy, kiedy absolutnie nie mam gdzie się przed nim schować, dopada mnie lęk przed tym, że wszystkie moje pragnienia, ambicje, idee to tylko iluzje i pobożne życzenia.

Co się okazało

Kiedy zagłębiłem się w nowe grafiki wyszło na jaw, że faktycznie, mam wieczory w drugiej połowie lipca ale do tego czasu pracuję non-stop; dodatkowo w sierpniu znowu mam noce a z dwóch tygodni wolnego jakie wtedy mi przysługuja oderwano mi jeden weekend. Wychodzi na to, że dalej będę funkcjonował w trybie 23- 7 rano (ponoć 6 miesięcy pracy w ten sposób to dwa lata życia mniej- nie wierzę ale może ktoś łzę nad moim losem sobaczym uroni).

I dobrze- widać taki byt jest mi pisany, wypinam na rzeczywistość swoje cztery litery, jak widać nie pasujemy do siebie.

Tak na marginesie...

...nie mogę ostatnio popełnić żadnej ambitniejszej notki, zupełnie jakby mi się jakaś blokada uruchomiła. Pozostaje nadzieja, że przejdzie mi to bo już sam siebie czytać nie mogę.

TU MIAŁ BYĆ TEMAT KTÓREGO COŚ NIE CHCE MI PRZYJĄĆ :/

Późną nocą, gdy wszyscy śpią już twardo
Ja z namiotu się wymykam po cichutku
Z pogrzebaczem, woreczkiem i latarką
Aby w śmieciach zacząć grzebać aż do skutku

Ref.:
W pojemniku na śmietnik
Lubię grzebać całą noc
W pojemniku smakołyków
Można znaleźć moc

Tu pomidor, tam jakaś sucha bułka
Pudełeczko, w którym jeszcze jest sardynka
Głowa dorsza, kalafior, pół ogórka
Na sam widok człowiekowi cieknie ślinka

Ref.:
W pojemniku na śmietniku...

Mój woreczek powoli się zapełnia
Już niedługo trudno będzie go udźwignąć
Jeszcze tylko muszę znaleźć trochę serka
Bo ja lubię żółty serek ponad wszystko

Ref.:
W pojemniku na śmietniku...

Późno już czas wracać do śpiwora
Bo wróbelek cichuteńko nam zawodzi
Z tej piosenki wynika taki morał
Że harcerzom coraz lepiej się powodzi

Ref.:
W pojemniku na śmietniku...


Harcerzem nie byłem, nie znałem też ostatniej zwrotki tej piosenki, reszty nauczył mnie Kali- przyjaciel z Anina o którym słów kilka.

Poznaliśmy się kilka ładnych lat temu, była 2 w nocy a ja właśnie niedopity opuszczałem "Plastyków", nagle zadzwonił do mnie inny przyjaciel z wiadomością, że w naszej okolicy "się dzieje". Nie potrzebowałem większej zachęty i po godzinie byłem już na imprezie w klimacie łupu- cupu. Znajomych jak na lekarstwo, muzyka z innej bajki a w plecaku który zawsze ze sobą nosiłem kilkanaście Kaczmarów, eSDeeMów i Ew Demarczyk- postanowiłem opanować wyposażoną w najlepszy sprzęt grający, salę taneczną. Wyczekawszy momentu kiedy w okolicy było tylko kilka osób doskoczyłem do wieży i potraktowałem zgromadzonych "Murami" licząc po cichu, że ktoś pieśń podchwyci. Niestety po kilku minutach w pomieszczeniu zostałem ja i jakiś przysypiający jegomość, jako, że nie zależało mi specjalnie na toważystwie, otworzyłem sobie piwko i piejąc na całe gardło spędziłem miło jakieś dwie godziny. Mając już nieco w czubie postanowiłem doedukować nieszczęśnika i zacząłem mu opowiadać wszystko co o Kaczmarskim wiedziałem, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu każde zdanie kwitował krótkim "wiem". W skrócie- szlag mnie trafił i stwierdziłem, że "z baranami nie da się rozmawiać". W takiej właśnie sytuacji poznałem jednego z ciekawszych i lepszych ludzi na jakich w życiu trafiłem.


Wykombinowałem sobie, że aby uniknąć wynikających z autocenzury okresów milczenia, będę opisywał przyjaciół i jakieś stare a śmieszne sytuacje z mniej lub bardziej odległej przeszłości.

Chwila grozy

Już myślałem, że blog zdechł na całą noc, na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Zabawne, ale o wiele większą grozą napawa mnie perspektywa niemożności wypisania się tu, niż na przykład brak papierosów; zdaje się, że na wypalonym przed chwilą dziś poprzestanę, oby tylko nie złapały mnie nocne chumory.

Miała być sielanka...

...a jest Plastuś.

Prawie dobrze

Oczywiście temat odnosi się do sytuacji w pracy- kafejka wreszcie na siebie zarabia (w związku z czym zaczynam sobie roić podwyżkę przed końcem roku), a moja prośba o przydzielenie zmian w dzień dała mi zmiany popołudniowe w drugiej połowie lipca.

Lepszy rydz niż nic.

Witam

To znowu ja :]

"Daysleeper" na dobry początek.

niedziela, 20 czerwca 2004

*

"Przestańmy własną pieścić się boleścią
Przestańmy ciągłym lamentem się poić
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią
Mężom przystoi w milczeniu się zbroić"

Czasami o tym zapominam, ale od dziś koniec- pozytywy albo nic.

*

Apatia. Postaram się oszczędzić Wam dziś dalszych zawodzeń.

W dodatku...

...coś mi się z blogiem kaszani, przynajmniej dziś nie będe tak biadolił nocą ciemną.

Pustka

Kafejka pusta
Kieszenie puste
Wzrok pusty
Słowa puste
Pasaż pusty
Żołądek pusty


Tylko w głowie, jak na złość, wciaż pełno głupich myśli.


Jacek Kaczmarski - "Poczekalnia"

Jeszcze...

...dwie osoby wyjdą i mogę brać się za Kazę i Fryderyka. Mam nadzieję, że dłużej niż dwie godziny nie wysiedzą bo już mi się zaczyna chuśtawka.

Plany

Spacer pozwolił mi trochę się wyciszyć, przez noc będę się starał utrzymać spokój z pomocą muzyki Chopina.

Spokojna pogoda

Chyba odpuszczę sobie drzemkę przed dyżurem i wypuszczę się na wyciszający spacer po lesie. Uwiera mnie brak walk/discmana, ale ponieważ troszkę kropi, będę mógł nucić sobie w drodze bez obawy przed peszącym nadzianiem się na jakichś ludzi.


Leonard Cohen - "Famous Blue Raincoat"

*

"Szkoda, że
Stało się,
Szkoda, że
Nie ma, że
- ech, próżna mowa."

Konstanty Ildefons Gałczyński

Ankieta

Kiedy osoba, którą się kocha, żyje gdzieś w świecie i ma się dobrze... to tęsknota za nią jest tylko nowym smakiem, przyprawą dla naszego doświadczenia.

Winifred Holtby

Mam prośbę, ustosunkujcie się jakoś do tego cytatu :)

sobota, 19 czerwca 2004

Uwaga od administratora

Niebawem zajmę się robieniem porządków w linkach- sporo z nich nie działa i trzeba coś z tym zrobić. Linków do nieistniejących już blogów nie usunę, dodam tylko stosowną informację i zostawię in memoriam.

Na dobry początek poprawiłem adres strony Ligi Republikańskiej- teraz jest to faktycznie strona główna a nie witryna jednego z oddziałów.

*

Wstaję rano i wykonuję swoje obowiązki, albo jadę do pracy i wykonuje swoje obowiązki, ewentualnie spotykam się ze znajomymi i wykonuję swoje obowiązki. Ze skrupulatnością godną insekta zajmuję się codziennością, pracą nad sobą i zagłuszaniem siebie; robię pompki, golę się i myję zęby





zaciśnięte.

Barańczak od samego rana

To chyba niezdrowe.

piątek, 18 czerwca 2004

Ehhh...

Chyba jednak z wieczornych planów nici- organizm domaga się snu, a męczące mnie od kilku dni przeziębienie wcale nie dodaje animuszu. Zamiast golonki będzie kanapka, zamiast wódki- książka a w miejsce Kaczmarskiego Kronos Quartet albo Yanni. Też może być miło w sumie.

Ale jutra sobie nie odpuszczę!

Jeeeść!

Ale bym teraz przyswoił jakieś niezdrowe żarcie, na przykład goloneczkę...

Wieczór

Jesli mi wena nie minie do 23 to dotelepię się "nocnikiem" do domu, zgarnę kilka piwek, powyciągam z łóżek przyjaciół i zawodząc "Czwartą nad ranemmmm" ruszymy w las :)

Właśnie wpadłem na to, ze może udałoby się dopaść Szymka i sponiewierać się "na patriotycznie" przy Kaczmarze.

Mam jeszcze 3 i pół godziny na podjęcie ostatecznej decyzji :P

O Boże

Plastuś...

Nadzieja

"Rozpryskiem kropli, psiej sierści dreszczem
Jak deszcz mijamy i - bez nas dnieje
Jaką tu żywić nadzieję jeszcze?
Jaką tu jeszcze żywić nadzieję?
Że przetrawieni krzywdą - powstaną
Skruszą się ci, co na niej wyrośli;
Że można żrącą szyderstwa pianą
Otworzyć oczy sprawiedliwości?
Że pierwsza miłość będzie jedyną,
Że dobre chęci brukują - niebo,
Że woda może zmienić się w wino,
Kamień nie musi mylić się z chlebem?
Rozpryskiem kropli, psiej sierści dreszczem
Jak deszcz mijamy i - bez nas dnieje
Jaką tu żywić nadzieję jeszcze?
Jaką tu jeszcze żywić nadzieję?
Że młodość w życiu się nie rozmyje,
Życie nie będzie tylko więdnięciem,
Że umrze pięknie - co pięknie żyje
I że po śmierci przetrwa w pamięci?
- Że można jasność dostrzec w ciemności
Co złe - co dobre, co pył - co diament;
Odrzucić pierwsze, drugie ugościć
W sercu, gdzie włada ład - a nie zamęt?
By żyć - nie żywiąc ławic pętaków
I nadaremno nie wzywać nieba -
Trzeba wciąż żywić nadzieję jakąś,
Wbrew sobie - sobą żywić ją trzeba. "

Jacek Kaczmarski

Nie jest dobrze

Dochodzę do siebie.


Marcin Świetlicki - "Korespondencja pośmiertna"

Swoją drogą...

...zabawne uczucie, czuję się tak, jakbym miał umysł obwinięty jakąś szmatą- niewiele się przez nią przebija i odczuwam lekki ucisk na byt :)

Praca, praca, praca

No, ze dwie godziny to sobie pospałem! Jeszcze tylko przemęczyć się do 23 i wolne; dziś pójdę poszwędać się po lesie a jutro na raut. Całe szczęście udało mi się wywalczyć na niedzielę dyżur nocny zamiast dziennego- będzie można pożądnie dać sobie w gardziel.

czwartek, 17 czerwca 2004

7 rano

Tak, po 32 godzinach bez snu nawet bezsenność nie powstrzymam mnie przed "zgonem" w autobusie. Przynajmniej nie mam już na nic siły.

SPAAAĆ!

Spotkanie na papierosie

Ja, dwaj ochroniarze (jeden z kasyna, drugi z pasażu), dwuch policjantów i spłukany hazardzista.

My, szczury z Dworca Centralnego

PKP

W ramach odrabiania zaległego dyżuru wlepili mi niedzielę w godzinach 7- 19. A już byłem na wódkę umówiony.

Pieknie Kurwa, Pięknie...

Całe szczęście...

...nie siedzę dziś kompletnie sam, przyszedł jednen klient na "nockę"; nie mam co prawda zamiaru zamieniać z nim choćby jednego zdania, ale sama obecność innego człowieka trochę te moje nocne depresje tłumi. Naściągałem sobie wczoraj mnóstwo Tori Amos więc o przygnębiające tło muzyczne nie będę się musiał specjalnie martwić. Jeszcze skończy się tak, że ten biedny czatownik który miał w planach przesiedzieć 10 godzin na kanale "podryw" czy "sex" do rana będzie okupował "źle mi" czy "depresja".

Tak, jestem gnidą i dobrze mi z tym :]


Tori Amos - Love Song

Bezsenność

Ostatnio zadaję sobie pytanie, jak nazwać niemożność zaśnięcia w dzień, uwzględniając fakt, że pracuję w nocy. Niby bezsenność, ale może to po prostu organizm dopomina się dyskretnie o trochę słońca, diabli wiedzą.

Dziś w ramach... w ramach... no, w każdym razie nie spałem, lecz spędzałem czas w toważystwie przyjaciół. Sympatycznie było, Martwa przekręciła niezapominajki i wyszły jej niewybaczajki, a moje oświadczenie (niepoważne oczywiście), jakobym w liceum bawił się butaprenem zostało:
- wzięten przez niektórych na poważnie
- zrozumiane opacznie
- rozbudowane do dłuższej historii z której jasno wynikało, że jestem pedziem

A nie jestem :)

Ska

Tym się będe budował przez wakacje :)

Zmiennik niezmiennie spóźniony.

wtorek, 15 czerwca 2004

Heh

Jeśli zauważyliście pewną sprzeczność dwóch poniższych notek to spieszę z wytłumaczeniem- w nocy człowiek ma stanowczo za dużo czasu na myślenie i tu właśnie rodzą się moje chumory o czwartej nad ranemmmm.

Spokój w podziemiach, gdzie horyzontem jest oddalona o 6- 7 metrów ściana, różni się niestety od tego jakiego mi w tej chwili potrzeba. Zamiast siorbać w samotności przesłodzoną cherbatę z platikowej szklanki, wolałbym w Miłym toważystwie, oparty o kajak sączyć gorzkawą lurę z metalowego kubasa, gapiąc się w niebo czy rzekę.

"A oni tam zboże sieją..."

Co za łajno...

*

Wy także macie czasami uczucie, że Was ktoś z tym życiem jakoś wyjątkowo podle wykiwał?

A mimo to...

...uważam się za wyjątkowego szczęściarza, i tu właśnie tkwi ta niespotykanych rozmiarów paranoja!

*

Miała być jakaś życiowa notka, trochę przemyśleń i nowych bezsensownych wniosków ale kiedy wreszcie znalazłem trochę wolnego czasu okazało się, że wszelkie przełomowe teorie jakie popełniłem gdzieś się zapodziały. Zostałem ja, krążący po korytażu Plastuś (znowu łazi w czapce) i kolejna ponura noc.

I owszem- użalam się nad sobą, taka jest między innymi funkcja tego bloga; na żywo biadolić nie umiem to przynajmniej to mogę sobie poużywać.

Allle fajnie pada!

To jeszcze zdążę zmoknąć porządnie przed pracą :D:D:D

poniedziałek, 14 czerwca 2004

Ale tak poza tym...

...to PARANOJA, nie myślcie sobie! :)

*

Ciepło myślę a serdecznie :)

Test

Znalazłem przed chwilą jeden z tych durnych internetowych testów (jest na http://www.mp3s.pl/testosobowosci/ ), z braku lepszych pomysłów na zagospodarowanie wieczoru zacząłem go soebie wypełniać; niestety utknąłem na jednym z pytań- do każdego koloru odruchowo chciałem przypisać jedno i to samo imię!

(głupie, nie?) ;)

Klient reloaded

To, że wezwał policję- luz.
To, że przez niego musiałem wykopywać ze śmieci jakiś durny paragon- luz.
To, że nie przyjmował żadnych informacji- luz.
Ale, że po tym wszystkim zarzucił mi jeszcze złą wolę- tego skurwielowi nie wybaczę.

Kiedy następnym razem zobaczę w drzwiach jego mordę, natychmiast wcinę "napadówkę" i rzucę mu się do gardła; zanim przybiegnie ochrona zdążę odreagować te dzisiejsze nerwy nie zabijając jednocześnie patafiana.

Klient

Zaraz dosłownie zabiję jednego gościa.

sobota, 12 czerwca 2004

Przepisałbym...

...jakiś jeszcze wiersz Marcina Świetlickiego, ale nawet dla mnie w tym stanie, są one w większości zbyt ponure i pozbawione nadziei. Bo przecież wystarzy tylko czekać, tylko czekać...

A Plaustusiowi...

...zaraz wetknę w dupę automat do kawy.

Przez gardło.

Obudzona

Szmer komara otworzył jej oczy.
Zobaczyła, że krąży nad nią, nie nade mną.
Uspokojona zasnęła.

Marcin Świetlicki


Tekst dodany nieco "od czapy", wrzuciłem bo oddaje doskonale istotę miłości.


Prawda?

Groar!

Jestem głodny, śpiący, niezadowolony z dnia dzisiejszego, kończy mi się herbata, nie mogę dobudzić pijanego klienta, tradycyjnie miotam się trochę, skończyły mi się papierosy a Plastuś znowu ma nocny dyżur.

Zajebiście

*

Dziab, dziab, dziab...

Tęsknota pochłania mnie kęs za kęsem.

piątek, 11 czerwca 2004

Daysleeper

receiving dept., 3 a.m.
staff cuts have socked up the overage
directives are posted.
no callbacks complaints.
everywhere is calm.

Hong Kong is present
Taipei awakes
all talk of circadian rythm

I see today with a newsprint fray
my night is colored headache grey
daysleeper

the bull and the bear are marking
their territories
they're leading the blind with
their international glories

I'm the screen, the blinding light
I'm the screen, I work at night.

I see today with a newsprint fray
my night is colored headache grey
don't wake me with so much.
daysleeper

I cried the other night
I can't even say why
fluorescent flat caffeine lights
its furious balancing

I'm the screen, the blinding light
I'm the screen, I work at night.
I see today...
don't wake me with so much... the
ocean machine is set to 9
I'll squeeze into heaven and valentine
my bed is pulling me,
gravity
daysleeper. daysleeper.
daysleeper. daysleeper. daysleeper.


REM (tak dla odmiany)

I tak, jest w tym wszystkim mój mały, dramatyczny apel do Stwórcy o odrobinę normalności przed końcem szalonego bytu.

Everybody Hurts

When the day is long and the night, the night is yours alone,
when you're sure you've had enough of this life, well hang on.
Don't let yourself go, everybody cries and everybody hurts sometimes.

Sometimes everything is wrong. Now it's time to sing along.
When your day is night alone, (hold on, hold on)
if you feel like letting go, (hold on)
when you think you've had too much of this life, well hang on.

Everybody hurts. Take comfort in your friends.
Everybody hurts. Don't throw your hand. Oh, no. Don't throw your hand.
If you feel like you're alone, no, no, no, you are not alone

If you're on your own in this life, the days and nights are long,
when you think you've had too much of this life to hang on.

Well, everybody hurts sometimes,
everybody cries. And everybody hurts sometimes.
And everybody hurts sometimes. So, hold on, hold on.
Hold on, hold on. Hold on, hold on. Hold on, hold on. (repeat & fade)
(Everybody hurts. You are not alone.)


REM


"... the night is yours alone..."

Ehhh...

Przepis

Przez 25 minut ustawiać dziesięć krzeseł

Poświęcić godzinę na liczenie raz po raz stanu kasy.

Dwie godziny zagadywać ochroniarzy których się zazwyczaj unika.

20 minut gapić się tępo w monitor




Wykonawszy wszystkie z powyższych czynności można uciekać przed myśleniem przez 3 godziny i 45 minut, na pozostałą część dyżuru nie mam na razie pomysłu.

środa, 9 czerwca 2004

Może...

...i coś jeszcze bym dopisał bo w głowie dzieje mi się bardzo dużo, ale nie mam już na nic, poza powolnym myśleniem, siły.

Przed chwilą...

...nazachwycałem się dniem dzisiejszym, ale kiedy system zamiast dodać notkę usunął ją, postanowiłem nie pisać jej od nowa. W telegraficznym skrócie: dzień nieludzko udany, chcę jeszcze, spać, dobrze mi.

Amen

Grrr...

Czy zmiennicy zawsze muszą spóźniać się akurat wtedy, kiedy człowiek chciałby żeby przyszli na czas?

wtorek, 8 czerwca 2004

Przynajmniej...

...od czasu do czasu wychodzą na papierosa (grrr...) co daje mi czas na wrzucenie tu jakiejś krótkiej notki.
Zaraz chyba zakopcę z nimi bo definitywnie rozstaję się z nikotyną dopiero od lipca a to co sobie teraz urządzam to tylko przymiarki, już widzę, że nie będzie tak strasznie jak się zapowiadało. Zabawne, ale nawet cztery siedzące mi nad głową osoby nie zagłuszają czającej się w górnych warstwach (o, przepraszam- na rubieżach ;) ) podświadomości świergotliwości. A w głośnikach REM i nadal bardziej jest dobrze niż źle :)

Urwanie głowy

Ja tu palenie rzucam, a zwabiona jakimś przeklętym instynktem rzesza znajomych i "zaprzyjaźnionych" klientów upatrzyła sobie ten akurat dzień na masowe pielgrzymki. Nie sądzę aby do rana dali mi spokój więc to chyba tyle na dziś :/

poniedziałek, 7 czerwca 2004

*

Jeszcze dwie godziny, to już z górki :)

Już widzę, że dam radę i jestem z siebie dumny! :D

Nie jest źle nawet!

Głowę mam zajętą innymi niż palenie sprawami, gdyby jeszcze było z Kim pogadać i co w paszczę władować...

Śmiesznie jest

Na razie "biegam" i obgryzam paznokcie, poza tym podświadomie wymyślam sobie usprawiedliwienie które pozwoli mi wysępić od kogoś papierosa. Skowronki pomagają całe szczęście :)

A słyszę tylko...

...ptasie trele :)

Rzucamy- odsłona pierwsza!

Aby złagodzić sobie jakoś proces rzucania palenia, oraz z czystej ciekawości, postanowiłem zrobić sobie noc bez papierosa. Będę tu wrzucał wszelkie obserwacje na temat swojego stanu, i, co niewykluczone, bluzgi wynikające z narastającej frustracji. Póki co, po 120 minutach jest nienajgożej :)

Perfect Day

Just a perfect day
Drink sangria in the park
And then later, when it gets dark, we'll go home
Just a perfect day
Feed animals in the zoo
Then later a movie too, and then home


Oh it's such a perfect day
I'm glad I spent it with you
Oh such a perfect day
You just keep me hanging on

Just a perfect day
Problems all left alone
Weekenders on our own
It's such fun

Just a perfect day
You make me forget myself
I thought I was someone else
Someone good


Lou Reed


To, że tekst piosenki ma ponoć dotyczyć narkotyków pozwolę sobie przemilczeć, a reszta... :)

sobota, 5 czerwca 2004

Kołysanka dla Joanny I

Zanim mi sen na oczy spłynie
Moje myśli szybują przez lufcik
Żeby Cię ujrzeć w ową chwilę
Gdy włosy czeszesz przed lustrem
A kiedy zaśniesz w ciepłej pościeli
Zmęczona długim przelotem
Jak ptaki w skrzydła głowy wtulają
Patrząc na sen Twój spokojny
Niech Ci się przyśnią pory roku
Niech grają we śnie Twoim i tańczą
Jesień prężąca liście do lotu
Lato w upale słonecznym
A jeśli zima to w śniegu cała
Wiosna w miłków wiosennych łąkach
Śpij moje mysli nad Tobą czuwają
Na parapecie za oknem


Wojtek Bellon

czwartek, 3 czerwca 2004

Pod napięciem

Tak intensywnie myślałem, że drzwi kopnęły mnie prądem, chwilę później oberwałem od krzesła; nie widzę sposobu by zmusić się do niemyślenia a tu wszystko z metalu, pomocy!

No smoking

W ramach pierwszej fazy rzucania papierosów przerzuciłem się na super lighty i wiecie co?
nie są takie złe
nie są takie
nie są
nie
nie wierzę w to sam :D

Inna sprawa, że zaczynam podejrzewać, iż cały ten odwyk przypomina trochę doświadczenia związane z maturą- ci którzy mają ją już za sobą opowiadają jakieś niestworzone historie a w praktyce nie jest to nic strasznego. Pozostaje podejść do tematu empirycznie :)

Rzeczywistość

Całą tą moją metafizykę zaburza mi co i rusz Plastuś- ochroniarz o wielkich uszach i podobnej ilości urojonych problemów którymi MUSI się ze mną podzielić. Przez takich jak on nie wychodzę po półtorej godziny na papierosa bo boję się, że mnie przydybią i będę musiał słuchać ciągnącego się w nieskończoność lamentu o za ciasnych butach. Dobrze, że dyżuru nie ma dziś jeszcze Szczurek (o nim przy innej okazji) bo chyba bym zbzikował :)

.

"Czy to świat śni się nam
Czy to my się śnimy sobie
Nikt niestety nam nie odpowie
Tego jeszcze nie wie nikt"

Absolutnie nie interesuje mnie jak to jest na prawdę, mam tylko jedną prośbę- snie, trwaj!

"W życiu piękne są tylko chwile"

Dobrze mi i cieszę się na jutrzejszy dzień, w winampie leci "na zapętlanie" wiadomy hicior Dżemu i tu kolejna refleksja- faktycznie w życiu piękne chwile, nie tylko oczywiście, lecz jeśli ktoś nie potrafi dostrzec cudu w drobiazgach czy "drobiazgach", to traci mnóstwo wzruszeń i... życia właśnie! Poza pięknem przelotnym takim jak zachody słońca, uściski dłoni, miłość w kochanych oczach czy "wódce w parku wypitej" istnieją także radości bardziej rozciągnięte w czasie, składając to wszystko do kupy zawsze dojdzie się do wniosku, że "czasem warto żyć". Warto o tym pamiętać kiedy nie jest dobrze :)

Song o ciszy

Wy mnie słuchacie, a ja śpiewam tekst z muzyką.
Taka konwencja, taki moment, więc tak jest.
Zaufaliśmy obyczajom i nawykom,
już nie pytamy czy w tym wszystkim jakiś sens.
A ja zaśpiewać dzisiaj chcę w obronie ciszy ,
choć wiem: nie pora, nie miejsce i nie czas

Lecz gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas
Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas

Przecież dosyć już mamy huku i jazgotu.
Ale gdy cicho, to źle i głupio nam,
jakby się zepsuł życia niezawodny motor,
coś nie w porządku jakbyś był już nie ten sam.
Cisza zagłusza, sam już nie wiesz jaki jesteś,
więc szybko włączasz wszystko co pod ręką masz.

Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas
Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas

Gdy kiedyś nagle łomot umrze w dyskotekach,
do siebie nam dalej będzie niż do gwiazd.
Zanim coś powiesz tak jak człowiek do człowieka,
cisza zgruchocze i wykrwawi wszystkich nas.
Dlatego uczmy się ciszy i milczenia.
To siostry myśli świadomości przednia straż.

Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas
Bo gdy się milczy, milczy, milczy to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas.


Jonasz Kofta


Wrzucam ten tekst nie jako coś nawiązującego do aktualnych wydażeń, lecz radę, czy może bardziej wskazówkę ogólną. Na wycieczki osobiste jeszcze nie pora :)

środa, 2 czerwca 2004

Siedzę sobie w pustej kafejce...

...i śmieję się do i ze wszystkiego, właśnie o radosny rechot przyprawił mnie adres internetowy www.drewno.com.pl, w tle Dire Straits śpiewają po raz kolejny Romeo and Juliet i chyba jednak jest pięknie!

*

Boże...