Ostatnio zadaję sobie pytanie, jak nazwać niemożność zaśnięcia w dzień, uwzględniając fakt, że pracuję w nocy. Niby bezsenność, ale może to po prostu organizm dopomina się dyskretnie o trochę słońca, diabli wiedzą.
Dziś w ramach... w ramach... no, w każdym razie nie spałem, lecz spędzałem czas w toważystwie przyjaciół. Sympatycznie było, Martwa przekręciła niezapominajki i wyszły jej niewybaczajki, a moje oświadczenie (niepoważne oczywiście), jakobym w liceum bawił się butaprenem zostało:
- wzięten przez niektórych na poważnie
- zrozumiane opacznie
- rozbudowane do dłuższej historii z której jasno wynikało, że jestem pedziem
A nie jestem :)
Po przeczytaniu tej notki stwierdzam:na szczescie!!...nastepnie wyskakuje sobie na wyzsza notke a tam co:"Na szczescie"..ooo
OdpowiedzUsuń