Późną nocą, gdy wszyscy śpią już twardo
Ja z namiotu się wymykam po cichutku
Z pogrzebaczem, woreczkiem i latarką
Aby w śmieciach zacząć grzebać aż do skutku
Ref.:
W pojemniku na śmietnik
Lubię grzebać całą noc
W pojemniku smakołyków
Można znaleźć moc
Tu pomidor, tam jakaś sucha bułka
Pudełeczko, w którym jeszcze jest sardynka
Głowa dorsza, kalafior, pół ogórka
Na sam widok człowiekowi cieknie ślinka
Ref.:
W pojemniku na śmietniku...
Mój woreczek powoli się zapełnia
Już niedługo trudno będzie go udźwignąć
Jeszcze tylko muszę znaleźć trochę serka
Bo ja lubię żółty serek ponad wszystko
Ref.:
W pojemniku na śmietniku...
Późno już czas wracać do śpiwora
Bo wróbelek cichuteńko nam zawodzi
Z tej piosenki wynika taki morał
Że harcerzom coraz lepiej się powodzi
Ref.:
W pojemniku na śmietniku...
Harcerzem nie byłem, nie znałem też ostatniej zwrotki tej piosenki, reszty nauczył mnie Kali- przyjaciel z Anina o którym słów kilka.
Poznaliśmy się kilka ładnych lat temu, była 2 w nocy a ja właśnie niedopity opuszczałem "Plastyków", nagle zadzwonił do mnie inny przyjaciel z wiadomością, że w naszej okolicy "się dzieje". Nie potrzebowałem większej zachęty i po godzinie byłem już na imprezie w klimacie łupu- cupu. Znajomych jak na lekarstwo, muzyka z innej bajki a w plecaku który zawsze ze sobą nosiłem kilkanaście Kaczmarów, eSDeeMów i Ew Demarczyk- postanowiłem opanować wyposażoną w najlepszy sprzęt grający, salę taneczną. Wyczekawszy momentu kiedy w okolicy było tylko kilka osób doskoczyłem do wieży i potraktowałem zgromadzonych "Murami" licząc po cichu, że ktoś pieśń podchwyci. Niestety po kilku minutach w pomieszczeniu zostałem ja i jakiś przysypiający jegomość, jako, że nie zależało mi specjalnie na toważystwie, otworzyłem sobie piwko i piejąc na całe gardło spędziłem miło jakieś dwie godziny. Mając już nieco w czubie postanowiłem doedukować nieszczęśnika i zacząłem mu opowiadać wszystko co o Kaczmarskim wiedziałem, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu każde zdanie kwitował krótkim "wiem". W skrócie- szlag mnie trafił i stwierdziłem, że "z baranami nie da się rozmawiać". W takiej właśnie sytuacji poznałem jednego z ciekawszych i lepszych ludzi na jakich w życiu trafiłem.
Wykombinowałem sobie, że aby uniknąć wynikających z autocenzury okresów milczenia, będę opisywał przyjaciół i jakieś stare a śmieszne sytuacje z mniej lub bardziej odległej przeszłości.
to Kali gdzieś z moich okolic :)
OdpowiedzUsuń