czwartek, 17 czerwca 2004

Całe szczęście...

...nie siedzę dziś kompletnie sam, przyszedł jednen klient na "nockę"; nie mam co prawda zamiaru zamieniać z nim choćby jednego zdania, ale sama obecność innego człowieka trochę te moje nocne depresje tłumi. Naściągałem sobie wczoraj mnóstwo Tori Amos więc o przygnębiające tło muzyczne nie będę się musiał specjalnie martwić. Jeszcze skończy się tak, że ten biedny czatownik który miał w planach przesiedzieć 10 godzin na kanale "podryw" czy "sex" do rana będzie okupował "źle mi" czy "depresja".

Tak, jestem gnidą i dobrze mi z tym :]


Tori Amos - Love Song

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz