niedziela, 4 lipca 2004

Spokój

Powoli oswajam się z tym co jest, nie skręcam się całymi nocami i nie zatracam w bezowocnych rozważaniach na temat co by było gdyby... Strategia unikania jakichkolwiek nawiązań do moich bolączek przynosi rezultaty, choć wiem jak niewiele trzeba by całe to piekło rozpętało się ponownie. Nareszcie zaczynam osiągać stan hibernacji w którym łatwiej będzie doczekać szczęścia.

"Odnajdzie mnie na samym dnie", a więc jeszcze zanim ja znajdę inną pracę- budujące proroctwo :)

1 komentarz:

  1. To dobrze.

    Tylko daj znać, jak (odpukać) to piekło się rozpęta, nawrzucasz mi do kotła ;)

    OdpowiedzUsuń