dałeś link do textu zatytułowanego 'cud życia'. czasami jednak jest tak, ze cudem są jedynie same narodziny. bo potem 'cud zycia' albo umiera w pierwszym tygodniu na śmietniku, albo, jak już zostanie znaleziony, ląduje w szpitalu i domu dziecka, utrzymywany za nędzne państwowe grosze, bez miłości, bez uśmiechu... a jeżeli nie znajdzie się na tym śmietniku, w wielku 4 lat kończy życie w beczce.
nadal twierdzić, że dalsze życie okaże się dla niechcianego dziecka takie cudowne?
Nadal uważam, że powinniśmy dać mu szansę aby samo mogło to ocenić. Z całym szacunkiem, ale wykożystane przez Ciebie przykłady nie są (całe szczęście) czymś powszechnym; rownie dobrze mógłbym optować za wprowadzeniem pozwoleń/licencji na posiadanie noży kuchennych, bo gdzieś pod Klewkami jakiś zwyrodnialec zadźgał podobnym starszą panią z kiosku. :)
No to pięknie. Ja wracam z krótkigo urlopiku, włażę na Twojego bloga i co? I pstro. Sznowny Pan wypiął się na wszystko. Mam nadzieję, że naładujesz akumulatorki pozytywna energią.
Pocieszy Cię, że ja siebie też? :(
OdpowiedzUsuńi ja siebie tez :)
OdpowiedzUsuńPi...licie Hipolicie ...
OdpowiedzUsuńej!! nie rób scen!! bierz się w garść!
OdpowiedzUsuń:*
dałeś link do textu zatytułowanego 'cud życia'. czasami jednak jest tak, ze cudem są jedynie same narodziny. bo potem 'cud zycia' albo umiera w pierwszym tygodniu na śmietniku, albo, jak już zostanie znaleziony, ląduje w szpitalu i domu dziecka, utrzymywany za nędzne państwowe grosze, bez miłości, bez uśmiechu... a jeżeli nie znajdzie się na tym śmietniku, w wielku 4 lat kończy życie w beczce.
OdpowiedzUsuńnadal twierdzić, że dalsze życie okaże się dla niechcianego dziecka takie cudowne?
Nadal uważam, że powinniśmy dać mu szansę aby samo mogło to ocenić.
OdpowiedzUsuńZ całym szacunkiem, ale wykożystane przez Ciebie przykłady nie są (całe szczęście) czymś powszechnym; rownie dobrze mógłbym optować za wprowadzeniem pozwoleń/licencji na posiadanie noży kuchennych, bo gdzieś pod Klewkami jakiś zwyrodnialec zadźgał podobnym starszą panią z kiosku. :)
Mam jednak nadzieje, ze do przyszlego piatku pojawisz sie, bo wiesz co...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To szkoda,bo chcialam Cie zaprosic do przeczytania moich wyjasnien :)
OdpowiedzUsuńNo to pięknie. Ja wracam z krótkigo urlopiku, włażę na Twojego bloga i co? I pstro. Sznowny Pan wypiął się na wszystko. Mam nadzieję, że naładujesz akumulatorki pozytywna energią.
OdpowiedzUsuń