Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość można dojść do wniosku, że wypowiadane przez ludzi słowa zupełnie nic nie znaczą a jedynym wyrazem który ma jeszcze w sobie jakąś moc jest słynna i znana jak Polska długa i szeroka "kurwa". Nie o niej jednak, lecz o ponoszeniu odpowiedzialności za to co się przypadkiem, czy zupełnie celowo i świadomie powiedziało. Ostatnimi czasy nawet ludzie których znam dobrze i długo, operują mową identyczną do tej jaką posługiwali się nasi przodkowie, jednak słowa które się na nią składają są zupełnie przezroczyste, zawieraj a tylko cień dawnej treści; uczucia które kiedyś je nasycały, po prostu się zużyły. Słyszę "kocham go/ją" i wiem, że znaczy to tyle co "chcę się z nim/nią (tfu!) przespać", ktoś mówi "zawsze możesz na mnie liczyć" a nie znaczy to absolutnie nic. Być może zbyt często używamy pewnych słów do nazwania rzeczy zupełnie banalnych i wzniosłe określenia po prostu się wycierają? Warto czasami zwrócić uwagę na to, by na pająka mówić "pająk" a nie "majestatyczny stawonóg, kocham go i zawsze będę"- ułatwi to komunikację oraz przywróci pierwotne znaczenie słowom które faktycznie COŚ znaczą :)
Nie wspominając już o ponoszeniu za to co się mówi odpowiedzialności. Jako ten-który-świeci-oczami-a-chciałby-przykładem dodam tylko, że od 25 godzin nie zapaliłem papierosa i choć ręce mi się trzęsą a prawym policzkiem targa nerwowy tik- słowa dotrzymam!
Bo nie o to tak naprawdę chodzi, by mówić, ale by robić.
OdpowiedzUsuńSłowa także są istotne, trzeba tylko pilnować czy mówi się to, co faktycznie chce się robić. Inaczej lepiej od razu zrezygnować z posługiwania się wyrazami, uzbroić w karteczki- "emotikonki" i w ten sposób dawać sobie radę.
OdpowiedzUsuńZ pożytkiem dla reszty społeczeństwa ma się rozumieć :]
taaa....słowa rzucane na wiatr..cos o tym wiem, strasznie boli...
OdpowiedzUsuń