piątek, 2 lipca 2004

GRoooaar!!!

Chcę się upić, jest ku temu okazja (ochroniarze z kasyna naprzeciwko zapraszają na krupniczek, a przy okazji siedzę kompletnie sam) a tu kurde cholerne postanowienie na drodze :/

48 godzin już bez papierosa żyję, nie jest źle, tylko nie mam już żadnych przyjemności, których stałości mógłbym doświadczać na codzień.



(i owszem- miłość jest stała, lecz nie można jej nazwać szczęściem, kiedy jest niepełniona, prawda?)

2 komentarze:

  1. Można ją nazwać połowicznym szczęściem, ale tak naprawdę, po co nazywać, niech zostanie po prostu miłością, tak brzmi optymistyczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po namyśle, muszę Ci przyznać rację- tylu z nas wogóle nie kocha i to jest dopiero nieszczęście.




    Chociaż w sumie to i tak źle i tak niedobrze, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń