Chcę się upić, jest ku temu okazja (ochroniarze z kasyna naprzeciwko zapraszają na krupniczek, a przy okazji siedzę kompletnie sam) a tu kurde cholerne postanowienie na drodze :/
48 godzin już bez papierosa żyję, nie jest źle, tylko nie mam już żadnych przyjemności, których stałości mógłbym doświadczać na codzień.
(i owszem- miłość jest stała, lecz nie można jej nazwać szczęściem, kiedy jest niepełniona, prawda?)
Można ją nazwać połowicznym szczęściem, ale tak naprawdę, po co nazywać, niech zostanie po prostu miłością, tak brzmi optymistyczniej :)
OdpowiedzUsuńPo namyśle, muszę Ci przyznać rację- tylu z nas wogóle nie kocha i to jest dopiero nieszczęście.
OdpowiedzUsuńChociaż w sumie to i tak źle i tak niedobrze, prawda? :)