poniedziałek, 12 lipca 2004

Jeszcze...

...cztery takie noce i będę mógł łeb rozpalony wetknąć w jezioro. Kilka dni kombinowałem których znajomych pociągnąć ze sobą na akwen, lecz w końcu doszedłem do wniosku, że wyruszę sam- przyda mi się odpoczynek od ludzi i będzie okazja żeby się choć symbolicznie w środku ogarnąć. Mam tylko nadzieję, że w porcie będzie można normalne, skręcone wiosło dorwać, bo nienawidzę machać pagajem, nawet w kanadyjce.
I nie, nie jadę na mazury szukać jakiegoś holywoodzkiego, mistycznego oczyszczenia czy innych pierdół, chcę po prostu trochę się uspokoić, popływać sobie w ciszy, pogapić tępo na coś ładnego, wieczorem zapalić ognisko i posiedzieć przy nim do bladego świtu.

(Aż się rozmarzyłem) :)

4 komentarze:

  1. fajne sa takie marzenia :)
    szczegolnie jesli jest sie bliskim ich spelnienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. takijeden--->Koziorozec13 lipca 2004 09:04

    Niestety, są to tylko marzenia zastępcze

    OdpowiedzUsuń