niedziela, 4 lipca 2004

Sprzysiężenie górskiego kamienia

Sprzysiężeni budząc się świtem
Przykrywają palcami oczy
By w nich zatrzymać chociaż przez chwilę
Nić wysnutą z osnowy nocy
Nić co nieba barwą się mieniąc
Diratisimę w ścianie kreśli
Potem dnia zakładają brzemię
i ruszają w drogę ku szczęściu


Mija dzień koło się toczy
Marzeniami kładą się cienie
I doradza się każdej nocy
I odradza się każdej nocy
Sprzysiężenie górskiego kamienia


Sprzysiężeni przyjazne dłonie
plotą w węzeł nad ogniem watry
i wpatrzeni w gasnący płomień
nucą pieśni pachnące wiatrem
Nie rozplotą ni burze ni waśnie
tego co złączone przez ogień
Słońce wokół - wciąż jaśniej jaśniej
Zakwitł kamień dziś górskim głogiem


A gdy wiatr sprzysiężonym w oczy zawieje
Bliski uśmiech w cień nocy odejdzie
Bukowina opuszcza ramiona
Bukowina łeb pochyla siwy
Czas odpłwa a z czasem smutek kona
Lecz wspomnienia pozostają żywe


Wojtek Bellon

1 komentarz: