sobota, 31 lipca 2004

Refleksja okolicznościowa

Zniesmaczony trochę jestem tym co widzę w związku z rocznicą Powstania Warszawskiego- dwa dni temu zaczęła się histeria z nim związana, wszyscy latają z opaskami i każdy nagle czuje się niedoszłym powstańcem. Piękne to i szlachetne, ale:

- zaniepokoiło mnie skojażenie z przedświąteczną histerią która sprawia, że już w połowie grudnia niedobrze się robi na widok Mikołaja czy bombek

- tamtemu, niewątpliwie wspaniałemu zrywowi, winni jesteśmy pamięć, a jego uczestnikom szacunek i wdzięczność, przez cały rok a nie tylko trzy dni festynu po których znowu na pytanie ankietera, o chęć zmiany obywatelstwa, odpowiadać będziemy twierdząco.


Zastanówmy się ile jest nas w tym powstaniowym uniesieniu, czy faktycznie, gdyby zaszła taka potrzeba, sami potrafilibyśmy stanąć do walki i zginąć w obronie Ojczyzny, czy te hołdy mają jakikolwiek sens w sytuacji w której składający go nie dorastają w większości do pięt tamtemu pokoleniu? W dobie cynizmu i odejścia od wartości takich jak miłość czy patriotyzm, nagle robi się wielkie halo z obchodów czegoś, czego powtórzyć dziś by się nie dało, a garstka tych, którzy kultywują jeszcze niegdysiejsze zasady, traktowana jest w najlepszym razie z pobłażliwym niezrozumieniem.
Uczy się nas w szkołach o Powstaniu, poznajemy suche fakty, liczby, daty, jednak nikt nie wpoi nam miłości do Ojczyzny i gotowości do poświęceń w jej imię, jeśli nie czujesz tego w sobie, to nie masz moim zdaniem najmniejszego prawa czcić bohaterów tamtych dni, a obchodzić możesz haloween, walentynki czy promocyjną cenę pasty Colgate.


"Oddycha miasto ciemne długimi wiekami,
spowiada miasto ciemne dawnych grobów żałość;
rozrąbane żelazem, utulone snami,
nie nasycone płaczem, nie spełnione chwałą.

Nie wierz, jeżeli ci się ulice pogłębią
i staną się jak otchłań, w której śmierć się przyśni,
powierz swą myśl mieniącym się nad nią gołębiom
i obłokom kwitnącym jak gałęzie wiśni,
i chmurom, które zawsze te same tam, w górze,
jak oblicze tęsknoty wykutej w marmurze

Nie wierz nawet pragnieniom, jeżeli cię zawiodą
nad brzeg spalonych domów i każą ci skoczyć
przez wytłuczone okno do czarnych ogrodów,
ażeby na zhańbione prochy - zamknąć oczy.

Ale uwierz tym głazom, co z kamieni bruku
jak psy zdeptane wyją i krwią ludu chluszczą,
i rwą się nie pomszczone, i o bramy tłuką.

O! niech ci one będą jako słowa ustom,
niech ci wydrapią czułość z wzroku i krew z rany,
abyś kochając wieki, sam był pokochany.

O pij, pij te ciemności z zawalonych ruder,
przyjmij w siebie to miasto gromów, które biją,
tych Kilińskich, Okrzejów, jak oskardy trudu,
i kiedy runą w bruki - niech w tobie ożyją.

Stań się krzywdą i zemstą, miłością i ludem
O, chwyć za miecz historii i uderz! i uderz!"


Krzysztof Kamil Baczyński


Baczyński poległ na posterunku w Pałacu Blanka 4 VIII 1944, prawdopodobnie postrzelony przez strzelca wyborowego ulokowanego w gmachu Teatru Wielkiego. W Powstaniu Warszawskim, 1 IX 1944 zginęła także żona Baczyńskiego - Barbara Stanisława Drapczyńska, urodzona 13 XI 1922 w Warszawie, studentka polonistyki tajnego UW. Przynajmniej ich rozłąka nie trwała długo.

7 komentarzy:

  1. wiesz...chyba ludzie tak naprawde nei zdaja sobie sprawy z tego co to wlasciwie bylo...i o co chodzilo wtedy...
    a dzis juz nie ma tamtych wartosci w ludziach...nie ma czasem juz zadnych wartosci...
    tym bardziej powinnismy docenic to co bylo 60 lat temu na teraenach,na ktorych teraz mieszkamy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ala wielbicielka choinek i Mikołajów1 sierpnia 2004 07:33

    Eee, tak źle to chyba nie jest. Ludzie psioczą na państwo, nie na kraj. I nie ma się czemu dziwić skoro mamy chorych polityków, skoro dzień bez nowej afery, to dzień stracony. Wystarczy jednak, że pojawi się jakiś Adam Małysz, a cały naród puchnie z dumy. A co w tym złego, że ktoś, kto nie jest przekonany o tym, że mógłby oddać życie za ojczyznę, oddaje hołd tym, którzy się nie wahali ? Ja, która byłam oddaną wielbicielką Baczyńskiego, nie wiem czy nie schowałabym się ze strachu do mysiej dziury. A może właśnie ten, który teraz maluje po murach nie miałby wątpliwości, że musi stanąć do walki ? "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono".

    " (...) Bo nie ma rozerwania, choć rozerwane słowa,
    bo nie ma zapomnienia, choć życie nas zapomni (...)"
    Życie nie zapomniało, a że robią szopkę ? Chyba lepsza szopka niż niepamięć.

    OdpowiedzUsuń
  3. sokpomaranczowy1 sierpnia 2004 09:41

    dzis pojechalam do dziadka..na cmentarz. stojac przy grobie dotarlo do mnie ze moj dziadek bral udzial w powstaniu, ze cudem udalo mu sie przezyc, wspominalam wszystkie te jego niesamowite historie.gdzies dalej gral na skrzypcach pewien starszy pan.. i to bylo jedno jedyne miejsce w warszawie gdzie nie bylo tego calego wielkiego halo, wielkiej 'imprezy' tylko ludzie ktorzy wspominali co sie dzialo z ich bliskimi..

    ale ludzie lubia jak sie robi duzo szumu.. to takie amerykanskie

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja przyjrzalam sie jednej kobiecie, starszej pani o laseczce, ktora na piersi miala przypiete medale, na rekawie bialo-czerwona opaske, a ktora z niesmakiem obserwowala mlode towarzystwo, ktore akurat przechodzilo obok jej stolika w Pizzerni "Pod wieza". I zastanowilam sie, jak musi czuc sie wlasnie taka kobieta, ktora 60 lat temu walczyla w tym miejscu, gdzie akurat rozneglizowane panienki, zmalowane jak lafiryndy, w przededniu obchodow rocznicowych, smialy sie.
    Niektorzy wiele sobie z tego robia, a niektorzy maja to wszystko w glebokim powazaniu, bo nikt im w puste glowy nie wpoil tego co najwazniejsze. I co najsmutniejsze, ich dzieci tez nie beda wiedzialy o co w tym wszsytkim chodzi. NIe o bieganine grup harcerzy po starówce i zaliczanie kolejnych punktow, nie o kolejna okazje do imprezowania, ale o hold i czesc dla tych, ktorzy nie majac srodkow do walki, walczyli.

    A tak w ogole abstrahujac, to dzwonilam. Strazak Sam jest swiadkiem, ze dzwonilam.

    OdpowiedzUsuń
  5. się zastanawiam, czemu po lewej tak wąsko, czemu po prawej tak szeroko i nie wiem ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. stanowczo nie jestem patriotką

    OdpowiedzUsuń
  7. @Zagubiona
    Rozumiem, że odczekałaś z tym komentarzem licząc, że Cię gromy z jasnego nieba nie sięgną, ale niestety, już powiadamam kogo trzeba :]

    OdpowiedzUsuń