Zniesmaczony trochę jestem tym co widzę w związku z rocznicą Powstania Warszawskiego- dwa dni temu zaczęła się histeria z nim związana, wszyscy latają z opaskami i każdy nagle czuje się niedoszłym powstańcem. Piękne to i szlachetne, ale:
- zaniepokoiło mnie skojażenie z przedświąteczną histerią która sprawia, że już w połowie grudnia niedobrze się robi na widok Mikołaja czy bombek
- tamtemu, niewątpliwie wspaniałemu zrywowi, winni jesteśmy pamięć, a jego uczestnikom szacunek i wdzięczność, przez cały rok a nie tylko trzy dni festynu po których znowu na pytanie ankietera, o chęć zmiany obywatelstwa, odpowiadać będziemy twierdząco.
Zastanówmy się ile jest nas w tym powstaniowym uniesieniu, czy faktycznie, gdyby zaszła taka potrzeba, sami potrafilibyśmy stanąć do walki i zginąć w obronie Ojczyzny, czy te hołdy mają jakikolwiek sens w sytuacji w której składający go nie dorastają w większości do pięt tamtemu pokoleniu? W dobie cynizmu i odejścia od wartości takich jak miłość czy patriotyzm, nagle robi się wielkie halo z obchodów czegoś, czego powtórzyć dziś by się nie dało, a garstka tych, którzy kultywują jeszcze niegdysiejsze zasady, traktowana jest w najlepszym razie z pobłażliwym niezrozumieniem.
Uczy się nas w szkołach o Powstaniu, poznajemy suche fakty, liczby, daty, jednak nikt nie wpoi nam miłości do Ojczyzny i gotowości do poświęceń w jej imię, jeśli nie czujesz tego w sobie, to nie masz moim zdaniem najmniejszego prawa czcić bohaterów tamtych dni, a obchodzić możesz haloween, walentynki czy promocyjną cenę pasty Colgate.
"Oddycha miasto ciemne długimi wiekami,
spowiada miasto ciemne dawnych grobów żałość;
rozrąbane żelazem, utulone snami,
nie nasycone płaczem, nie spełnione chwałą.
Nie wierz, jeżeli ci się ulice pogłębią
i staną się jak otchłań, w której śmierć się przyśni,
powierz swą myśl mieniącym się nad nią gołębiom
i obłokom kwitnącym jak gałęzie wiśni,
i chmurom, które zawsze te same tam, w górze,
jak oblicze tęsknoty wykutej w marmurze
Nie wierz nawet pragnieniom, jeżeli cię zawiodą
nad brzeg spalonych domów i każą ci skoczyć
przez wytłuczone okno do czarnych ogrodów,
ażeby na zhańbione prochy - zamknąć oczy.
Ale uwierz tym głazom, co z kamieni bruku
jak psy zdeptane wyją i krwią ludu chluszczą,
i rwą się nie pomszczone, i o bramy tłuką.
O! niech ci one będą jako słowa ustom,
niech ci wydrapią czułość z wzroku i krew z rany,
abyś kochając wieki, sam był pokochany.
O pij, pij te ciemności z zawalonych ruder,
przyjmij w siebie to miasto gromów, które biją,
tych Kilińskich, Okrzejów, jak oskardy trudu,
i kiedy runą w bruki - niech w tobie ożyją.
Stań się krzywdą i zemstą, miłością i ludem
O, chwyć za miecz historii i uderz! i uderz!"
Krzysztof Kamil Baczyński
Baczyński poległ na posterunku w Pałacu Blanka 4 VIII 1944, prawdopodobnie postrzelony przez strzelca wyborowego ulokowanego w gmachu Teatru Wielkiego. W Powstaniu Warszawskim, 1 IX 1944 zginęła także żona Baczyńskiego - Barbara Stanisława Drapczyńska, urodzona 13 XI 1922 w Warszawie, studentka polonistyki tajnego UW. Przynajmniej ich rozłąka nie trwała długo.
wiesz...chyba ludzie tak naprawde nei zdaja sobie sprawy z tego co to wlasciwie bylo...i o co chodzilo wtedy...
OdpowiedzUsuńa dzis juz nie ma tamtych wartosci w ludziach...nie ma czasem juz zadnych wartosci...
tym bardziej powinnismy docenic to co bylo 60 lat temu na teraenach,na ktorych teraz mieszkamy...
Eee, tak źle to chyba nie jest. Ludzie psioczą na państwo, nie na kraj. I nie ma się czemu dziwić skoro mamy chorych polityków, skoro dzień bez nowej afery, to dzień stracony. Wystarczy jednak, że pojawi się jakiś Adam Małysz, a cały naród puchnie z dumy. A co w tym złego, że ktoś, kto nie jest przekonany o tym, że mógłby oddać życie za ojczyznę, oddaje hołd tym, którzy się nie wahali ? Ja, która byłam oddaną wielbicielką Baczyńskiego, nie wiem czy nie schowałabym się ze strachu do mysiej dziury. A może właśnie ten, który teraz maluje po murach nie miałby wątpliwości, że musi stanąć do walki ? "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono".
OdpowiedzUsuń" (...) Bo nie ma rozerwania, choć rozerwane słowa,
bo nie ma zapomnienia, choć życie nas zapomni (...)"
Życie nie zapomniało, a że robią szopkę ? Chyba lepsza szopka niż niepamięć.
dzis pojechalam do dziadka..na cmentarz. stojac przy grobie dotarlo do mnie ze moj dziadek bral udzial w powstaniu, ze cudem udalo mu sie przezyc, wspominalam wszystkie te jego niesamowite historie.gdzies dalej gral na skrzypcach pewien starszy pan.. i to bylo jedno jedyne miejsce w warszawie gdzie nie bylo tego calego wielkiego halo, wielkiej 'imprezy' tylko ludzie ktorzy wspominali co sie dzialo z ich bliskimi..
OdpowiedzUsuńale ludzie lubia jak sie robi duzo szumu.. to takie amerykanskie
A ja przyjrzalam sie jednej kobiecie, starszej pani o laseczce, ktora na piersi miala przypiete medale, na rekawie bialo-czerwona opaske, a ktora z niesmakiem obserwowala mlode towarzystwo, ktore akurat przechodzilo obok jej stolika w Pizzerni "Pod wieza". I zastanowilam sie, jak musi czuc sie wlasnie taka kobieta, ktora 60 lat temu walczyla w tym miejscu, gdzie akurat rozneglizowane panienki, zmalowane jak lafiryndy, w przededniu obchodow rocznicowych, smialy sie.
OdpowiedzUsuńNiektorzy wiele sobie z tego robia, a niektorzy maja to wszystko w glebokim powazaniu, bo nikt im w puste glowy nie wpoil tego co najwazniejsze. I co najsmutniejsze, ich dzieci tez nie beda wiedzialy o co w tym wszsytkim chodzi. NIe o bieganine grup harcerzy po starówce i zaliczanie kolejnych punktow, nie o kolejna okazje do imprezowania, ale o hold i czesc dla tych, ktorzy nie majac srodkow do walki, walczyli.
A tak w ogole abstrahujac, to dzwonilam. Strazak Sam jest swiadkiem, ze dzwonilam.
się zastanawiam, czemu po lewej tak wąsko, czemu po prawej tak szeroko i nie wiem ;p
OdpowiedzUsuństanowczo nie jestem patriotką
OdpowiedzUsuń@Zagubiona
OdpowiedzUsuńRozumiem, że odczekałaś z tym komentarzem licząc, że Cię gromy z jasnego nieba nie sięgną, ale niestety, już powiadamam kogo trzeba :]