...ale wszystkie te "zawodowe" (określenie może nieadekwatne do rangi wykonywanego przeze mnie zajęcia- aspiracje mam nieco wyższe niż szeregowy pracownik kawiarenki internetowej przy Dworcu Centralnym) fikołki odbywają się jakby na drugim planie świadomości. Fakt, będą to smętne wakacje i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, nie wynika to jednak z pogody, pracy, a więc ogólnej kondycji finansowej, czy choćby durnego kaca, lecz z tego co się w środku dzieje. Chciałem patosu- mam go w nadmiarze, ważne by podołać okolicznościom, nie zawieść siebie i innych. Fakt, jestem sobą przyjemnie zaskoczony w związku z rzucaniem palenia lecz w gruncie rzeczy jest to tylko przymiarka, sprawdzian silnej woli przed okresem oczekiwania który wogóle może nie mieć końca- to dopiero wyzwanie.
Heh, właściwie to nawet jeśli faktycznie poczekam sobie do śmierci, to przynajmniej istnieje prawdopodobieństwo, że wyląduję w jakiejś książce czy zainspiruję reżysera bądź poetę- stanę się sławny i absolutnie nic z tego nie wyniknie!
Sincerely
t. jeden
moglbym sie pod ta notka podpisac jak pod swoja (z wyjatkiem drobnych szczegolow)
OdpowiedzUsuńJakoś miałam opory spore, by tu wejść. Miałam nadzieję, że jednak dalej pracujesz. Chyba nie chciałam się przekonywać, że jest inaczej. Musisz zacząć czegoś szukać. Wiem, że to nie jest łatwe, bo sama szukam, ale mam nadzieję zobaczyć tu niebawem notkę o treści: "pracuję". I trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńNie ma się czym tak znowu strasznie przejmować- sam przyjąłem ten fakt z mieszanymi uczuciami; z jednej strony faktycznie finanse na tym poważnie ucierpią i nie będę miał grosza na własne wydatki, z drugiej jednak, mam wreszcie okazję żeby się dostępnym dla mnie fragmentem świata nacieszyć.
OdpowiedzUsuńA pracy już szukam, nie rezygnując przy tym z planów naukowych.