Wróciłem z rozmowy pożegnalno- wyjaśniającej z szefową; mimo, że nic to w mojej sytuacji nie zmieniło to przynajmniej pożegnaliśmy się w dobrych nastrojach. Dysponując tym co dziś dostałem w ramach rozliczenia za lipiec, zrobiłem coś w swojej sytuacji niewybaczalnie głupiego (żałowałem przez jakichś 10 sekund)- kupiłem 22- płytową antologię twórczości Jacka Kaczmarskiego i dwa kilo czereśni. Tak oto- bez pieniędzy i pracy, zaczynam obmyślać nowy plan przejęcia władzy nad światem.
"Miła, Twą postać widzę we śnie
Miła, dojrzałe dwa kilo czereśni
weźmiesz z dłoni mej!"
Będzie dobrze (kiedyś)
dosc spontaniczna decyzja...:)
OdpowiedzUsuńBo ja jestem taki spontaniczny, zbuntowany romantyk... ;)
OdpowiedzUsuńMówiąc poważnie, to nauczyłem się ostatnimi czasy, że nie należy tracić ducha w konfrontacji z przeciwnościami losu.
OdpowiedzUsuńNo i jestem z Ligi Republikańskiej- to zobowiązuje ;]